Mortal Kombat 2011-06-13 13:29:52

Najwierniejsi hołdownicy partii oczekiwali na ten moment nader, nader długo… Zgadza się – w owej recenzji nie obejdzie się bez truizmów, ale tak naprawdę w wypadku owego powrotu żadna recenzja nie istnieje nawet potrzebna. Już od pierwszych zapowiedzi natomiast debiutanckich odłamków gameplayu wszyscy wiedzieliśmy, ze nowy Mortal będzie idealnym połączeniem nowiutkiej jakości z najważniejszymi a najważniejszymi fragmentami perfekcyjnych odsłon. Obecność przy pracy Eda Boona, jednego z ojców partii, miała ten fakt tylko sprawdzać. Mortal Kombat paraliżuje swa mocą – eksterminuje głowy, zmyka kończyny i łamie charaktery. A prócz tego jest w tej sekundy naczelnym pretendentem do imiona najważniejszej zadymy roku 2011.
O testowych spin-offach, czy ograbionych ekstrawaganckiego klimatu odsłonach zdołacie zapomnieć raz na zawsze. Przypomnijcie sobie natomiast to, czym najniezwyklej zafascynowała Was owa partia, ponieważ to jakąkolwiek nawiedza właśnie teraz, idealnie skumulowane i atakujące ze zdwojoną skala. Powracają wszelcy najniezwyklej hołdowi herosowie z pierwszych części oraz ich rozpoznawalne razy, dobrze ekskluzywne plansze, niesamowita brutalność natomiast unikatowy w swoim typu klimat. To jakiejkolwiek, w połączeniu z pionierskimi żywiołami a reprezentatywna encyklopedią serii w figury Krypty a Nekropolis, zapewnia wynik, którego wszelcy prognozowali. Owe istne wynagrodzenie marzeń każdej postaci, dla jakiej abstrakt MK dysponuje indywidualne akuratne rozwinięcie. Owa zabawa to produkt kompletny, oraz wypuszczenie ewentualnej kontynuacji w współczesnej generacji konsol istnieje pono zadaniem niewykonalnym. Nie licząc „dwójki” w tytule, naprawdę ciężko byłoby sumować cos nowego.

Tagi: recenzja, gry, mortal kombat

skomentuj (0)

Guitar Hero: Warriors of Rock 2011-03-04 12:53:27

O tym, ze rock & roll nie zamiera nigdy, weryfikuje nas skaptować jednostka Neversoft, zmieniając portret sekwencji Guitar Hero. Po niezwyklej „rodzinnym” graniu z Guitar Hero: World Tour natomiast Guitar Hero 5 wracamy do rockowych korzeni z czasów pozostałej oraz trzeciej części gry. To niewątpliwie dobry charakter natomiast dobrze się wystawało, ze skrybowie powtórnie go obrali. Niestety jednocześnie spróbowali dogodzić zarówno hardkorowym hołdownikom sekwencji, jak natomiast graczom bardziej casualowym, i owe już nie do końca się udało.Największą oraz najniezwyklej rzucającą się w oczów innowacja w Warriors of Rock istnieje skrupulatnie pionierski zwyczaj kariery, posiadający fabularny rudyment, mający symulować historyjkę zaprezentowana troszkę w konwencji Brutal Klechd. Ciemna natomiast nietuzinkowo groźna Poczwara zaciskała Boga Metalu, co podważyło generalna równowagę w przyrodzie. Na szczęście zjawia się grupka Weteranów Rocka, jacy wyruszają do Krainy Metalu, by otrzymań Masywna Gitarę Metalu, przebyć Bestie oraz oswobodzić Bogu Metalu,który stoczy Epicką Bitwę Metalu i pośle Bestię tam, gdzie jej miejsce. Niech żyje Metal! Każdemu z Wojowników został przyporządkowany osobny zestaw piosenek. Gdy zdobędziemy na danej set-liście odpowiednią ilość gwiazdek, wirtualny gitarzysta ulegnie przeobrażeniu i otrzyma specjalną umiejętność, która potem odegra swoją rolę w ostatecznej bitwie. W związku z tym, że w Guitar Hero zawsze chodziło o granie muzyki, pominę wątek fabularny i skoncentruję się na tychże zdolnościach, które są największą nowością w tej części serii. Sztuczki wykorzystywane przez wojowników potrafią zupełnie zmienić przebieg rozgrywki, co powoduje, że tryb fabularny można potraktować jak radosną zabawę, niemającą wiele wspólnego z testem umiejętności gracza. Jedna ze specjalnych zdolności sprawia na przykład, że bez ponoszenia konsekwencji możemy „przegrać” pięć razy w trakcie piosenki, inna chroni nasz ciąg trafionych nutek, jeszcze inna wydłuża czas trwania star powera, zwiększa naszą „energię życiową” bądź też minimalny mnożnik. Dwa razy w ciągu trybu fabularnego rozgrywamy duże bitwy, w czasie których aktywowane są wszystkie ostatnio zdobyte moce, co powoduje, że porażka praktycznie jest niemożliwa. Co ciekawe, po przejściu kariery mamy możliwość ukończenia jej raz jeszcze z odpalonymi wszystkimi umiejętnościami, a w każdej piosence musimy zdobyć 40 gwiazdek. Tak, to nie jest żart. Wprowadzenie bonusów spowodowało, że Neversoft zrezygnowało w trybie fabularnym z 5-gwiazdkowego oceniania naszych postępów. Tym razem możemy wstrzelić się aż w czterdzieści gwiazdek! Nie ma w tym zresztą nic dziwnego – dzięki specjalnym umiejętnościom możemy mieć odpalony star power przez cały czas trwania piosenki, z mnożnikiem na poziomie 20x.

Tagi: gry, konsole, rozrywka

skomentuj (0)

FIFA 11 2011-03-04 12:52:12

Piłkarskie powiedzonko ogłasza, ze nie adaptuje się zwycięskiego magazynu. proste do zaplanowania było wiec, ze po zeszłorocznym tryumfie nad PES-em partia EA Sports będzie logicznie bronić wytworu i zamiast zasiedlać do konsolowej FIF-y wywrotowe przemiany, zadecyduje się bezprecedensowo na niekolosalne ulepszenia. Wypatrywany debiut „jedenastki” uświadamia dwie proste rzeczy: coraz nigdy next-genowa FIFA nie była tak konsekwentna w stosunku do poprzedniczki. Coraz nigdy nie była tez tak nader grywalna.Przed premiera głośno powiadało się o dwóch głównych składnikach – ustrojach Pro Passing a Personality Plus – ze pyszne, ze mają schludne nazwy, ze nie będzie ich na PC i ze pchną gameplay do przodu. W zderzeniu z rzeczywistością na boisku zlicza się głównie ten pierwotny, drugi jednak istnieje plonem kosmetycznych odmian, zapakowanych w marketingową teorie. Pro Passing zasiedla do boiskowych akcji miarę swobody w kwestii podań. Jak gigantyczny jest jej charakter, podlega od wyselekcjonowanych poprzez nas postawień asysty dla sterowania. W najwybitniej ambitnym wariancie tychże decydujemy o sile podania (maksymalna miara pokazuje skala na wskaźniku w rogom ekranu). Za idea gałki analogowej skończenie monitorujemy tez jego zakres. Potrzebuje to mrowia cierpliwości natomiast treningu dla spsocenia rutyny, np. przystępowania mnogich przymiarek dogrania na wolne pole albo w mała przestrzeń pomiędzy zawodnikami rywala. W transformacyj możemy jednakże nasycać się z nietypowych rozwiązań fabuły i kąsać współzawodnika szansami sam na sam. Przyjemność z uciechy rośnie trafnie do precyzji, z jaka używamy Pro Passing, i patrząc od paginy naszego całokształtu, istnieje to najwybitniej wyczuwalne usprawnienie w mechanice rozgrywki. Deformacja uważnie zbawienna, jaka odsyła do lamusa łańcuch podań po szpagacie (nieprestiżowy ping-pong passing) oraz dla której obstawo odejść od podawanych przez konsole ułatwień. Wysoko mniej nowinek niesie organizm Personality Plus. Teoretycznie odzwierciedla on zarówno wygląd, jak i atrybuty najlepszych piłkarzy, oddając w boiskowych wydarzeniach ich statystyki a swoiste umiejętności (przedstawione jako ikonki przy nazwiskach) – krótko mówiąc: sportowy styl. W rutynie a pod względem naocznym rzeczywiście można upamiętnić kilka poprawek – lepsze zróżnicowanie algorytmów piłkarzów, przestawiona mimikę, wymuskane fizjonomie najogromniejszych gwiazdorów… Lecz w kwestii gameplaya P+ nie nosi niczego, co można ażeby manipulować jako rabunek jakościowy w stosunku do FIF-y 10. Przedtem przed rokiem główni zawodnicy wysuwali się kuriozalna szybkością, celnością natarć czy dryblingiem a nikt im dopiero nie dorabiał do tego nadzwyczajnej hipotezy. Przyrodniczo syci fakt, ze Ronaldinho czy Cristiano Ronaldo kiwają jak natchnieni z zachowaniem swoich szykownych zwodów, oraz Frank Lampard zna prawidłowiej huknąć zza pola karnego nawlekaj pospolity pomocnik, natomiast ta oczywistość nie powinna być wynoszona do rangi nowości.

Tagi: gry, konsole, rozrywka

skomentuj (0)

Darksiders 2011-03-04 12:50:14

Darksiders, jedna z większych niespodzianki owego roku, przedstawiło się na konsolach w styczniu natomiast szybko uzyskało wielu wielbicieli. Lecz owe drobiazgowo nowa marka, gracze pokochali ja za piękna komiksową rycinę, błyskotliwy szyk walki i interesujące niewiadomej. Pomimo wielu należytych recenzji zapowiedz wydania zabawy na PC była sporą niespodzianka. Od latek tzw. slashery nie cieszą się silna popularnością wśród pecetowych graczy, co w ogromnej dawce następuje z słabej jakości uprzednich zamiany. Starczy dodać Devil May Cry 3, jakie na kompach było wnikliwie niegrywalne. Pracownicy studia Vigil Games zamierzyli ale żelaznowie zdzielić się do pracy, w efekcie czego Darksiders na PC pokazuje się z dziewięciomiesięcznym poślizgiem w stosunku do kategorii konsolowej. Czy było opieko tak długo czekać? Uważnie tak! „I wyszedł inny skoczek barwy płomienia, a siedzącemu na zanim informacjo odzyskać ziemi pokój, iżby się wzajemnie ludzie zabijali – natomiast dano mu wielki miecz”. Tym cytatem z Księgi Apokalipsy wolno aby opowiedzieć początek zabawy Darksiders. Startuje się ona bowiem właśnie od Armagedonu. Na ziemię zstępują z niebios anielscy wiarusi, z wypiekała nadchodzą zastępy szatanów, natomiast bezradni ludziom mogą bezprecedensowo spozierać, jak ich miasta zmieniają się w rudery. Na kłótnię ingeruje wtedy jeden z Jeźdźców Apokalipsy (Kampania), jakiego zajęciem istnieje przywrócenie równowagi a ukatrupienie wszelkiego, kogo spotyka na swej drodze. To właśnie jego poczynaniami będzie prowadził gracz. Po kilkunastu minutach rozgrywki zachodzi aczkolwiek dość nieoczekiwane wydarzenie. Polski heros ginie. Wskrzeszony sto latek później zostanie niesprawiedliwie oskarżony o wywołanie apokalipsy oraz wyekspediowany z powrotem na ziemię w obiektu odkupienia swoich win oraz ukatrupienia silnego Niszczyciela. Główny projektant gry to znany twórca komiksów Joe Madureira, któremu udało się w znakomity sposób przenieść do wirtualnego świata wszystko to, za co kochamy i nienawidzimy amerykańskie powieści obrazkowe. W Darksiders znajdziemy więc dużo efektownych starć oraz ciekawych bohaterów, ale jednocześnie schematyczną i mało oryginalną historię. Warstwa fabularna to zresztą niejedyne występujące w grze zapożyczenie z amerykańskich komiksów. Jeżeli ktoś lubi przeglądać wydawane przez Marvela czy DC albumy, to grafiką w Darksiders będzie zachwycony. Wygląda ona jak żywcem przeniesiona z tego typu dzieł. Wszystkie elementy zostały perfekcyjnie wykonane, z dbałością o najmniejsze szczegóły. Po włączeniu gry przez kilka dobrych minut oglądałem zbroję i miecz głównego bohatera, z przyjemnością podziwiając każdy ich detal. Podobnie prezentują się również spotykane podczas gry potwory i bohaterowie niezależni. Postacie, takie jak Vulgrim, Samael czy Obserwator, na długo pozostają w pamięci. Na pochwałę zasługują także bardzo różnorodne poziomy. Podczas gry zwiedzamy m.in. zrujnowaną metropolię, cmentarz, pustynię czy miasto owinięte pajęczą siecią. Etapy zostały świetnie zaprojektowane i urozmaicone masą ciekawych znajdziek. Żeby zdobyć wszystkie ulepszenia, trzeba czasami wrócić do poprzednich poziomów, ale nie wymaga to poświęcenia zbyt dużej ilości czasu.

Tagi: gry, konsole, rozrywka

skomentuj (0)

Księga Gości